Patrzcie no ją! Ledwo się wyturlała na świat a już jest rozpoznawalna. Jak zupka chińska firmy Vifon w Biedronce. Toż to czyste bluźnierstwo! Karygodne i nawiedzone! Wzywajcie egzorcystę, pogromców duchów i cukiernika!
Z naciskiem na cukiernika, poproszę 😉

Jeszcze miesiąc nie minął od startu Moreli, ba! nawet tydzień, a tu już przemiła niespodzianka mnie spotkała. Oto Morela została nominowana do Liebster Blog Award.

Co to takiego ten cały Liebster Blog Award?

To taka blogerska zabawa, coś jak Złote Myśli, które były modne całe lata temu. Bosze, to ja już taka stara jestem?

Blogerzy nominują blogerów, by Ci odpowiadali na pytania. W ten sposób mamy okazję się bliżej poznać i pośmiać 🙂
Morela swoją nominację zawdzięcza Pierwszej Damie (kłaniam się nisko!) i właśnie ma zamiar puścić blogerski łańcuszek dalej w świat.

Trzymając się bardzo rygorystycznych punktów całej zabawy, pod karą rozstrzelania ogórkami kiszonymi w markecie, należy:

1) Podziękować za nominację – buziolek, Ela! Stawiam ciacho na BloSilesia :*

I zadecydować czy będzie się w niej brać udział.

No, nie wiem. To takie już oklepane, wszyscy to przeszli, niektórzy nawet kilka razy. Mara też już ma to za sobą.

OK, już zdecydowałam! To jedziemy z LBA! 😀

2) Opisać czytelnikom zasady.

Właśnie to robię 😉

3) Opisać swój ulubiony blog.

Ten punkt jestem zmuszona trochę nagiąć, bo… zwyczajnie jest ich zbyt dużo.
Chciałam opisać jeden, ale po chwili stwierdziłam, że inny jest równie dobry, a tak poza tym to i ten trzeci niczego sobie… Doszłam do trzydziestego.
Nie, kochani, tu naginam przestrzeń, bo nad czasem niestety jeszcze nie zapanowałam 🙂

4) Wyciągnąć na światło dzienne 10 ciekawostek o sobie.

To za momencik, jeszcze chwilkę potrzymam Was w niepewności 😉

5) Nominować od 5 do 11 kolejnych przeszczęśliwych wybrańców.

Na to też mam już swój autorski sposób, o którym się przekonacie na samym końcu 😉

6) Dać znać przeszczęśliwym wybrańcom, że są kolejni na liście LBA.

Dam, obiecuję, że wszystkim Wam dam.
Znać oczywiście 😉

Skoro ogólne zasady, które z dziką rozkoszą będę częściowo naginać, wszyscy już znamy, pozwólcie że przelecimy się do rozwinięcia pkt. 4.

Ciekawostki o Moreli:

Z początku zastanawiałam się czy opisać tylko moje, czy tylko Morelowe. Ostatecznie będzie to mieszanka. Oby nie wybuchowa.

1) Widzisz na górze i na dole strony taką uroczą morelkę w logo? Wyznam, że nie powstała ona w żadnym znanym Wam programie graficznym. To nie jest twór z Corela czy Photoshopa. Czy nawet Painta 😛
Ten drobiazg narysowałam w… AutoCadzie, programie do projektowania, którego używam na co dzień w mojej pracy. Tak po prostu było mi dużo prościej 🙂

2) Pozostańmy przez chwilę w temacie Moreli.
Kilka osób dopatrzyło się w niej pewnego podobieństwa do pewnej części ciała. Ty pewnie również. Jest to jak najbardziej podobieństwo zamierzone 🙂

3) Jestem kociarą pełną gębą.

Zaczęło się od jednego, później sąsiadka przyniosła drugiego. Trzecie futro przygarnęłam tuż przed zimą dwa lata temu. Ów futro okazało się ciężarne i urodziło mi ósemkę kociąt. Dobrze liczysz, przez 3 miesiące miałam u siebie (a nocami i na sobie) 11 kotów.
Ale co w tym wszystkim jest najpiękniejsze? Że cała młoda ósemka przeżyła i znalazła swoich ludzi. I że ja zostałam ostatecznie tylko z czterema 😉 Ufff…

4) Nie lubię różowego. Ale to już wiesz.

5) Jestem starą maniaczką wszystkiego co Japońskie. Gdy miałam jakieś 6, może 7 lat, obejrzałam pierwszy w swoim życiu film Japoński, a był nim… “Siedmiu samurajów” Kurosawy. A później, dzięki mandze i anime, poszło już z górki. I tak mi zostało do dziś.
Czy jest na sali ktoś kto pamięta jeszcze “Kawaii”?

6) Jeśli chcesz mi zrobić przyjemność, zaproś mnie na kawę.
Jeśli chcesz mi wbić nóż w plecy, serce i jelita – zamów kawę z mlekiem.

7) Choć wygląd temu przeczy, w tym roku ukończyłam 31 lat. Chodzą nawet słuchy, że kąpię się w formalinie lub zażywam pewnych magicznych specyfików. Jak jest naprawdę? A to już moja słodka tajemnica 😉 Ale najgorsze, że wciąż muszę pokazywać dowód chcąc kupić piwo.

8) Nie farbowałam włosów. Nigdy. To co mam na głowie jest wynikiem czystej naturalnej wybuchowej mieszanki genów moich przodków.
Choć przyznaję, że czasami mam wielką ochotę przefarbować się na jakiś bardzo ciemny kolorek. Tylko co się wtedy stanie z moim ognistym charakterem?

9) Kocham pluszowe kapcie. W pracy mam króliczki, w domu słodkie pazurki. A ostatnio, aby pazurki mi się za szybko nie znudziły, kupiłam białe króliczki w markecie. Tak, są słodkie. Tak, pochwalę się na Instagramie. Nie, nie możesz pomiziać!

10) A tu jest miejsce na pytania – niespodzianki 🙂
Zadawajcie je w komentarzach poniżej, a ja na (prawie) wszystkie odpowiem.
Uwaga!

Nie odpowiadam na pytania dotyczące rozmiaru bielizny, gdzie jest złoty pociąg oraz jak zaciukałam swojego pierwszego męża 😛

Szczęśliwi nominowani

Moment, którego nie lubię najbardziej. Zawsze jak kogoś wybieram, mam wrażenie, że komuś innemu wyrządzam krzywdę, bo nie zmieścił się na mojej liście. Ale tym razem chcę to sprytnie ominąć 🙂

Tym razem każdy z Was ma możliwość wzięcia udziału w Liebster Blog Award.
Jak?
Komentując ten wpis.
Kochani, wykonałam pewien super tajny klucz. Niby nic wielkiego, bo na zwykłej, wymiętolonej przez koty kartce zapisałam 11 liczb. Te liczby odpowiadają kolejnym komentarzom, które będziecie pisać.

Dokładnie za tydzień, 27 listopada, wybiorę zgodnie z tym kluczem autorów komentarzy i uroczyście zaproszę ich do zabawy. Co Wy na to? Podoba się pomysł?

To na co jeszcze czekacie? Komentujcie!

I do przeczytania u Was!

Zobacz również

Jak pisać bloga? – poradnik dla bombastycznego blogera

Prablogi Pytanie jak pisać bloga zadają sobie miliony lepszych lub gorszych twórców już od…