Pogoda tego sierpniowego dnia nie napawała optymizmem. Strugi deszczu lejące się z nieba i niecichnące odgłosy dalszych i bliższych grzmotów kolejno nachodzących na siebie wielu burz zachęcały bardziej do przespania całego dnia niż do ponad dwudziestokilometrowej wycieczki. W dodatku „za wodę”, do Sosnowca, będącego tematem wielu dowcipów.
Wsiadłam do autobusu, chroniąc się swoim słonecznikowym parasolem.
Gdzieś na przednich siedzeniach pojazdu płakało dziecko, ktoś obok słuchał zbyt głośno muzyki. A w mojej głowie wciąż kołatała się pewna myśl. Ta, o zapomnianym kablu do ładowania telefonu też. Ale najbardziej doskwierało mi pewne pytanie: co ja, do cholery, robię? Umysł czysto techniczny, zawodowo zajmujący się architekturą i budownictwem, jedzie na spotkanie blogerów książkowych? No, chyba oszalałam! Tak, jechałam na Blog Book Meeting. I to na pierwszą edycję!

Dokładnie po godzinie jazdy wysiadłam w samym centrum obcego mi Sosnowca. Zastana pogoda mną nie wstrząsnęła — ulewy i burze panoszyły się ponoć w całym kraju. Kierowana ledwo zipiącą mapą w telefonie, z obawą, że jak walnie we mnie piorun to mam zapewnioną natychmiastową kremację gratis, dotarłam pod witrynę Księgarni. Spojrzałam na wygaszony neon nad nadprożem a później na zajmowane już powoli stoliki wewnątrz lokalu. Przestąpiłam próg. I klimat się całkowicie zmienił, a słońce wyjrzało zza stalowych chmur.

Co to jest Blog Book Meeting?

Chyba nie ma blogera, który nie wiedziałby, co to są konferencje blogerskie. A że blogerzy to istoty żyjące stadnie (nie szkodzi, że głównie w sieci), takowe uwielbiają pod każdą postacią. Dlatego też są spotkania blogerek urodowych, wnętrzarskich…
A co z blogerami książkowymi?

Niszę postanowiły wypełnić dwie miłośniczki książek i blogerki — Kasia z Poligonu Domowego oraz Paulina z Yakie Fayne.
Żeby jednak utrudnić sobie życie, a nam osłodzić, postanowiły pójść o krok dalej.

Paulina Sosur – autorka bloga Yakie Fayne (i vloga o tej samej nazwie), na którym recenzuje książki, opisuje życie codzienne, podróże i kobiece dylematy. Pomysłodawczyni i organizatorka akcji Wyzwanie Czytanie, która ma na celu szerzenie czytelnictwa, oraz udowodnienie ludziom, że czytanie wcale nie musi być nudne.


Katarzyna Bieńkowska – z wykształcenia nauczycielka języka polskiego, z wyboru mama na pełen etat, z pasji blogerka i recenzentka. Prowadzi bloga Poligon Domowy, na którym pisze o książkach, swoim rękodziele i codzienności.
Organizuje wyzwanie czytelnicze #czytambopolskie oraz współtworzy grupę na Facebooku znamy-czytamy.pl, gdzie co tydzień gościem jest polski autor.

Blog Book Meeting to nie tylko urocze spotkanie i pogadanki przy kawce grupki blogerów i vlogerów, którzy znają się tylko ze szklanych ekranów swoich laptopów.
To również, a może raczej przede wszystkim, spotkania z wyjątkowymi polskimi autorami. To możliwość posłuchania wywiadów z nimi, poproszenia o autograf, zrobienia zdjęć czy porozmawiania na osobności. Słowem – to wyśmienita okazja do bliskiego spotkania.

Na takie spotkanie z autorem może przyjść dosłownie każdy!
Natomiast dla blogerów są już przewidziane atrakcje specjalne – nowości wydawnicze, oferty wydawnictw, gadżety i książki, czy nawet wymiana książkowa. Brzmi smakowicie? A to dopiero początek.

Gdzie?

Pierwszą edycję Blog Book Meeting dziewczyny postanowiły zorganizować w sosnowieckiej Księgarni przy ul. Małachowskiego 22. Powiedzieć, że był to strzał w dychę to za mało! Niesamowity klimat, idealnie skomponowane grzbiety książek w witrynach okiennych i na filarach. Można się rozmarzyć, wtulić w krzesła i fotele, i całkowicie zatopić w przyjemnej lekturze.
A moją uwagę najbardziej i tak przykuła pewna ścianka. Czy to już zboczenie zawodowe?
Niektórzy twierdzą, że to całkiem normalne i tego się trzymam.

Dodatkowo kapryśną pogodę osłodzono nam powidłami z malin i truskawek – Sosnowoc (piękna nazwa!).
Jako nałogowy zjadacz słodyczy wszelakich jeszcze tego samego wieczoru musiałam je przetestować na naleśnikach. Co prawda sąsiedzi omal nie wezwali straży pożarnej (jak Ci wiadomo, drogi czytaczu, ja + kuchnia = armagedon), ale nawet z moją iście górnośląską spalenizną smakowały wybornie. Wierzę, że sprawiła to magia tychże powideł!

6 autorek, 5 wywiadów, jeden Blog Book Meeting

Gdy uczestnicy zaczęli masowo zapełniać salę lokalu, gdy lemoniada spłynęła słodkim smakiem po gardłach gości, a ja jako tako przeschłam po morderczym slalomie gigancie między kroplami deszczu, rozpoczęła się największa atrakcja tego dnia, na którą wszyscy czekali. Czyli wywiady i spotkania z autorami.
Cóż, powiem szczerze, że nie zazdroszczę organizatorkom Blog Book Meeting. Przez cały niemal dzień nic nie jadły i żyły tylko na adrenalinie i strachu, aby wszystko się udało.
W końcu to był ich pierwszy raz!
Nasz też 😉

Mary Sue Ann

Rozdziewiczenia autorskiego dziewczyn dokonała Mary Sue Ann.
Autorka zadebiutowała zaledwie 3 miesiące temu powieścią Zabójcza podświadomość.
Głupio się było przyznać, ale pierwszy raz o niej słyszałam. Choć tematyka jest mi bardzo bliska!
Mary to autorka przepełniona tajemnicą. Pisze pod pseudonimem, co traktuje jako pewnego rodzaju barierę bezpieczeństwa i znalezienie o niej jakichkolwiek informacji graniczy z cudem. Choć wprawne oko wychwyci na 4 stronie jej powieści małe co nieco (ja nic nie podpowiadam!)
Podczas rozmowy zdradziła nam, że już od nastoletnich lat zaczytywałam się w Mastertonie i Kingu. Stąd też jej pierwsza powieść to paranormal crime.

Trzeba wierzyć w siebie!

Udzieliła kilka rad dla początkujących autorów, które wchłaniałam niczym gąbka. Opowiadała, jak to wszędzie nosi zeszyt i spisuje swoje pomysły, gdy tylko napłyną jej do głowy. Oraz że do samego końca nie była pewna zakończenia swojej powieści.

Blogerki to są kochaniutkie osóbki.

Aż ślinka mi cieknie jak teraz patrzę na okładkę Zabójczej podświadomości, zapewne pożrę ją w jednym kawałku i podzielę się z Tobą moimi wrażeniami. Po cichu dodam, że zapowiada się świetnie, a lekkie pióro autorki zapewni mi nieprzespanie nocki. Szefie, nadciąga zombie do pracowni!

Magdalena Majcher

Gdy na stolik wjechały kolejne trzy powieści, byłam przerażona, że będą to czyste słodkie romanse.
Przyznaję, mogę czytać niemal wszystko. Z wyjątkiem książek kucharskich i romansów. Zwyczajnie i po ludzku – nie trawię. To chyba przez nadmiar wchłanianych przeze mnie słodyczy na co dzień (ach, ta makrela z nutellą!)
Moje wątpliwości jednak szybko rozwiała Magdalena Majcher, czyli sama autorka tychże powieści.
Tak, jest to literatura kobieca, lecz jak się okazało, bynajmniej nie słodka.
Magdalena pisze książki, które wzruszają i skłaniają do refleksji. Przyznała nawet, że sama się wzruszyła, pisząc ostatnią scenę jednej z nich.

Nawet negatywna recenzja potrafi być dla autora ważna, jeśli jest dobrze napisana i potrafi zainteresować.

Choć od jej debiutu minął rok, ma na swoim koncie już trzy wydane tytuły. A to nie koniec! Pisanie nie sprawia jej problemów, bo robi to zawodowo – jest redaktorką, copywriterką, recenzentką i blogerką. I nie boi się negatywnych recenzji, a to wśród autorów doprawdy rzadkość.
Będę szczera, gdybym zobaczyła okładki tych książek w księgarni, ominęłabym je szerokim łukiem. Jednak za sprawą osobowości Magdaleny, jej ciepła, humoru i słońca, które rozsiewa w swoim otoczeniu, mam wielką ochotę po nie sięgnąć. Najpierw po Stan nie!błogosławiony historię kobiety spodziewającej się dziecka, u którego lekarze podejrzewają wadę genetyczną. A później po Matkę mojej córki, równie wzruszającą i życiową.

Małgorzata Sambor-Cao

O ile po poprzednie tytuły przedstawione nam na Blog Book Meeting nie sięgnęłabym z powodu okładek (wiem, mój błąd!), o tyle Sapere Aude zafascynowało mnie już od pierwszego wejrzenia. Podobnie jak i sama autorka, Małgorzata Sambor-Cao.
Jest to osoba nieprzewidywalna, o czym przekonała się na własnej skórze prowadząca z nią wywiad Kasia. W końcu nie każdy autor w samym środku rozmowy pokazuje Ci rogi 😉

Grzeczne dziewczynki idą do nieba, niegrzeczne tam, gdzie chcą.

I tym mnie kupiła! Tak, swą diabelską bardzo energiczną naturą i powieścią osadzoną w Meksyku, która do łatwych i przyjemnych nie należy. Powiem więcej, jest wręcz bezwzględna i brutalna.
Autorka opowiedziała nam historię wydawania tego niby nic nie mówiącego, tytułu. Bo trzeba Ci wiedzieć, że zrobiła to sama!
I działa się wtedy prawdziwa magia, bo czego potrzebowała, to się pojawiało przed nią niczym zaczarowane – grafik, korektorka, finanse.
Przyznała też, że jest bohater w jej własnej powieści, którego nie lubi. Jestem ciekawa, jaki los mu szykuje przez swoją awersję. Za co jeszcze dostała ode mnie punkty dodatkowe? Za zamiłowanie do motorów!

Magdalena Wala

Jeśli lubicie powieści historyczne z nutką romantyzmu, to kolejna autorka zdecydowanie Wam się spodoba.
Magdalena Wala z zawodu jest nauczycielką historii, a w swoich powieściach zawiera wiele historycznych ciekawostek i prawdziwych smaczków, które zaspokoją najbardziej wybredne podniebienia. Nie pisze pod pseudonimem, choć kiedyś rozpatrywała taką możliwość. Dlatego chcąc być wiarygodną przed swoimi studentami, nie raz musi grzebać w różnych źródłach i doszukiwać się takich informacji, jak choćby kto mieszkał w danej okolicy. Aż po cichu zazdroszczę jej starego planu krakowskiego Rynku.
Zadebiutowała prawie 2 lata temu, a na swoim koncie ma już cztery powieści. Kolejna, zatytułowana Rozalia, zapowiedziana jest na październik, a jej akcja dziać się będzie w XIX wieku.
Podczas wywiadu prowadzonego przez Kasię wyznała, że jej specjalizacją jest wczesne średniowiecze. Z dziką rozkoszą sięgnęłabym po powieść Magdaleny osadzoną w kraju Piastów. Po przeczytaniu wielu mniej lub bardziej udanych powieści nawiązujących do tamtego okresu, mam nadzieję, że kiedyś taką wyda.

Izabela Milik

Ostatnią autorką, rzuconą w krzyżowy ogień pytań naszych organizatorek Blog Book Meeting, była drobna i delikatna kobietka. Jak się jednak okazało, pozory mogą mylić. I tak też nas zmyliła Izabela Milikautorka Z teściową za pan wróg oraz Reemisji.
O ile pierwszy tytuł kojarzy mi się z komedią z Jennifer Lopez oraz Jane Fondą (którą szczerze podziwiam za rolę nieznośnej teściowej), o tyle Reemisja mnie zaintrygowała już demoniczną okładką.
To powieść polityczna, brutalna i mroczna. Ponoć bardzo szokująca. Po tym wszystkim, co usłyszałam od autorki, aż mam ochotę po nią sięgnąć. Już, teraz, zaraz!
Izabela, jak sama mówi, chciała zaskoczyć czytelnika. Jestem ciekawa czy jej się to uda i w moim przypadku, i mam nadzieję, że jest równie ciekawie napisana co i szokująca okładką.

Halina Socha

Organizatorki zapewniły nam nie tylko wywiady z powyższymi pięcioma autorkami, ale i obecność Haliny Sochyautorki Anielskiej Przystani. Jak doczytałam, niestety już po samym spotkaniu, jest to pierwszy tom sagi, której bohaterką jest Alicja – tarocistka. Opowieść jest ciepła, pełna zmian i dokonywania licznych wyborów. Żałuję, że nie starczyło czasu na wywiad z tą autorką. Mam jednak nadzieję, że następnym razem się uda.

To jeszcze nie koniec. To dopiero początek!

Jeśli dotarłeś aż tutaj, mój drogi czytaczu, to chyba powinnam postawić Ci kawę. Albo duży kielich miodu!
Powiem Ci, że będzie to możliwe przy następnych spotkaniach Blog Book Meeting.
Już dziś wiemy, że organizatorki szykują kolejne, na wrzesień.
Nie ma odwrotu. Jeśli kochasz książki, a czytanie to Twoje drugie życie – musisz tam być!

Do zobaczenia!

 

Za udane spotkanie dziękuję Partnerom 🙂

Małgorzata Falkowska, Jacek Getner, Agnieszka Węgiel, Wydawnictwo Szara Godzina, Wydawnictwo Dobra Literatura, Wydawnictwo Lemoniada, Wydawnictwo Zakamarki, Wydawnictwo Oficynka, Majunto, Moondrive ShopDom Wydawniczy Mała Kurka/ Publishing House Mala Kurka, poczytne.pl, Chocolissimo Polska, Księgarnia Selkar.pl, Eveline Cosmetics, KobiecePorady.Pl, Wydawnictwo Epideixis

  • Pingback: Blog Book Meeting spotkanie miłośników książek w Sosnowcu - yakie fayne()

  • Ale wam zazdroszczę <3 widziałam fotorelację wcześniej, ale liczyłam na jedną focię Moreli 😛

  • Też omijam niektóre książki przez okładki. Przez tytuły też mi się zdarza, np długo omijalam traktat o łuskaniu fasoli, czego potem żałowałam.
    A spotkanie musiało być świetne!

    • Spotkanie było przednie! Zapraszam na kolejną edycję 🙂

  • Świetna inicjatywa! Trzymam kciuki za kolejne odsłony i przy okazji za to, by na którąś z edycji mnie przywiało;)

    • Koniecznie musi Cię przywiać. Wysłać miotłę ekspresem? 😀

  • szkoda, że mam tam tak daleko 🙁

    • 🙁
      Ale jak już gdzieś na dole pisała jedna z autorek, Małgorzata Sambor-Cao, zawsze możesz sama coś zorganizować 🙂

  • Kochana aż mi cieplej na serduchu się zrobiło, jestem przeszczęśliwa, że spotkanie tak Ci się spodobało 🙂
    Kasia zapewne będzie miała podobne odczucia 🙂

    do września!

    • <3
      Do września 🙂 Obawiam się, że powinnyście szukać większego lokalu 😀

  • Czytam i czytam i tak aż mi się żal zrobiło, ze mnie tak nie było!

  • Czytanie to nie drugie życie, a po prostu moje życie ♥ Koniecznie muszę zainteresować się tego typu spotkaniami. Mega sprawa. A „Rzymskie odcienie miłości” już gdzieś wpadły mi w oko 😉

  • Kurczaki, noooo! Ależ Ci zazdroszczę! Bo po spotkaniu blogerów w Sopocie wiem już, że taki wypad to gwarancja świetnie spędzonego czasu! Żałuję, że tak daleko mam do Sosnowca. Ale mam nadzieję, że kiedyś będę mogła wpaść i powariować w towarzystwie innych książkowych blogerów 🙂 A przede wszystkim poznać autorki/autorów, któryś jeszcze nie spotkałam do tej pory. I wiesz co, Tereska? Dlaczego Ty tak zajefajnie zrelacjonowałaś to spotkanie?! Przez Ciebie po nocach nie będę mogła spać z żalu!

    • A po co spać? Lepiej czytać i pisać 😀
      Dzięki i mam nadzieję, że uda się kiedyś na takim meetingu jednak spotkać 🙂

    • Małgorzata Sambor-Cao

      Moniko mam lepszy pomysł 🙂 Niech blogerzy i pisarze przyjadą do Ciebie 🙂

      • Małgorzato, ale jak do mnie? U mnie jest strasznie ciasno! 😀 ewentualnie jedna osoba się zmieści.

        • Małgorzata Sambor-Cao

          No nie tak dosłownie, że do Ciebie do łóżka 😀 Ale spotkanie blogerów i pisarzy w Sopocie to chyba nie jest najgorszy pomysł 🙂 🙂 🙂

  • O w Morelę! ale genialna relacja. Czyta sie z fascynacją i zazdrością ;-))

    • Ależ, drogi panie, zazdrość tu jest zbyteczna. tym bardziej, że spotkań będzie więcej. Wystarczy przyjechać 😀

  • Każda okazja, żeby sobie trochę „ponetworkingować” jest dobra (i mówi to introwertyk…). Kiedyś takich spotkań nie doceniałam, wręcz minimalizowałam ich wartość. Zupełnie niesłusznie, bo chodząc na wszelkiego rodzaju spotkania autorskie / konferencje / otwarte szkolenia, głowa jakoś tak fajnie się otwiera i człowiek nabiera nowych doświadczeń po prostu „będąc”.

    Wpierniczyłabym takie powidełko 😀

    • To przyjedz następnym razem – wpierniczymy razem 😀

    • Małgorzata Sambor-Cao

      Święte słowa!

  • Bardzo fajny pomysł! Gdyby jeszcze Sosnowiec był bliżej, to na bank bym na kawę wpadła.

    • Spokojnie, jak tak dalej pójdzie to przy obecnej władzy wkrótce zarówno krainy nadmorskie, jak i krainy dalekiego południa będą należeć do jednego miasta – Warszawy 😉

  • Rzadko się zdarza, żeby relacja tego typu była napisana w tak szalenie interesujacy sposób! Gratulacje ♡

  • Ale super, też chcemy!

  • Jacieszpierdziele jaka długa notka, dotarłam Ci ja na koniec 🙂 Cholerka i podoba mi się – serio Teri 🙂 ps. aczkolwiek żadnej z tych autorek nie znam.

    • Ja też nie znałam, ale poznałam, a nawet mi się spodobały 😀
      A co do długości – wiesz, nie piszę przez miesiąc, a później jak już piszę tyle, co inni w miesiąc 😉

    • Małgorzata Sambor-Cao

      Dzień dobry 🙂 Może się poznamy? 😉

  • August Ciechociński

    nawet nie wiedziałem, że takie spotkania są organizowane. Chętnie bym poszedł na Blog Book Meeting

  • To ja na tę kawę się piszę 🙂 (bez nutelli i powideł). Ty to tak fajnie opisałaś, że powinnaś właściwie wydać tę opowieść w odcinkach a nie tak w jednym jedynym opowiadaniu (grozy?). 😉

    • Spokojnie, a kto powiedział, że to koniec? 😉
      I trzymam za słowo – następnym razem wspólna kawa z książką na Blog Book Meeting!

      • Kawa w każdych ilościach – gorzej z dojazdem i uczestnictwem, tego niestety nie obiecam – sam nie wiem, chyba tylko Sapkowski i Meller by mnie z domu, być może, wyciągnęli 😉

        • Spokojnie, dobiegniesz 😉
          A kobiety nasz polskie żadne? 🙂

          • Prócz mojej Żony? Żadne!

          • Doskonała odpowiedź!

          • Jedyna słuszna!

          • I bezpieczna 🙂

          • Małgorzata Sambor-Cao

            Hmmm… Z całym szacunkiem dla Sapkowskiego, którego nawet mój amerykański bohater czyta namiętnie, to zupełnie niestosowne tak dyskryminować polskie pisarki. Proszę się poprawić 🙂

          • Fakt, racja, wstydzę się, choć aktualnie właśnie czytam książkę jednej z polskich pisarek SF – to tak dla choćby maleńkiego usprawiedliwienia się 😉
            To nie jest dyskryminacja, ale to trochę jak z filmami – gdy ktoś lubi Tarantino, Vegę i męskie proste kino akcji, bo potrzebuje rozrywki, to rzadko zbacza z utartych ścieżek 😉

          • Małgorzata Sambor-Cao

            Sapere Aude jest blisko do Tarantino. Przynajmniej tom I 😈

  • Miodu to nie… Kawy chętniej… Może we wrześniu książka przy piwie? 😉

    • Piwo, powiadasz?
      W sumie jeśli Krasnystaw ma Chmielaki, to Sosnowiec niechaj ma Chmielbooki 😀

Zobacz również

Taniec z motylami – recenzja powieści malowanej emocjami

Muszę Wam wyznać, drodzy czytacze, że to nie thrillery czy krwawe horrory najbardziej mnie…