Po ponad dziewięciu latach zawodowego i nałogowego łażenia po starych kamienicach nie powinno mnie już nic zaskoczyć.
Trup w szafie? Zamurowane dziecko w piwnicy? A może poniemiecki pociąg pod podłogą?
Bez obaw, kochany czytaczu, póki co jedyne, na co ja natrafiłam to uszkodzona kanalizacja w poziomie piwnic. Działająca. Wierzę, że inni mają więcej szczęścia i odkrywają inne sekrety.
Najlepsze zawsze są te osobiste, chowane latami, dopieszczane przez domysły, wspomnienia i pamiątki. A tych w książce Pawła Jaszczuka nie brakuje.
Na skraju nocy jest inny niż dotychczas pożerane przeze mnie thrillery. Ale to wcale nie oznacza, że gorszy! Absolutnie! W końcu nie często zdarza mi się zasiąść do książki i zakończyć jej czytanie podczas zaledwie trzech posiedzeń.
Tak, to mój wyznacznik punktowania każdej powieści.

O czym jest Na skraju nocy?

Przekraczając próg starej kamienicy, musisz przygotować się na trzy rzeczy: niecodzienny zapach, podejrzliwość lokatorów oraz tajemnice. Dużo tajemnic!

Joanna ucieka przed swoją przeszłością, przed bliznami, które zadało jej życie. W ten sposób trafia do budynku przy ul. Krańcowej, gdzie ma zamiar wynajmować pokój. Mieszkanie okazuje się należeć do starszej, schorowanej kobiety po przejściach, a sam pokój — o zgrozo! – przechodnim.
Nowa lokatorka, w zamian za dach nad głową, zmuszona zostaje do opieki nad panią Blakną, samotną staruszką z charakterkiem i nie jedną tajemnicą. Całości dopełniają sąsiedzi i starzy znajomi, licznie odwiedzający starszą panią. Wszystkich ich łączy tragedia sprzed lat. Ba! Żeby to jedna!

Wydaje mi się, że ten cholerny dom odciska na nas diabelskie piętno, że to nie my o nim, lecz on stale decyduje o nas.

Autor z każdą kolejną stroną zasiewa co raz więcej pytań.
Są sekrety, niepokoje, łączące się ze sobą tragedie.
A wszystko to idealnie podduszone w klimacie starej kamienicy. I doprawione postacią pewnego tajemniczego lokatora, odwiedzającego panią Blankę niemal co noc.
O czym rozmawiają? Co ich łączy? Co Joanna znajdzie na poddaszu, gdzie ów lokator mieszka? Czy w tej kamienicy może czuć się bezpiecznie? Czy ktoś z sąsiadów odkryje jej mroczny sekret?
Same pytania! A co z odpowiedziami?

Tajemnice — zło czy dobro?

Nie ma pani wyboru, pani Joanno. Przekraczając próg naszego domu, podjęła pani toczącą się tu grę i poznała tajemnice, których nie powinna była pani poznać.

Czytając Na skraju nocy, wciąż się zastanawiałam co jeszcze? Jakie kolejne tajemnice może ukrywać pani Blanka? Co się tak naprawdę stało z jej córką i mężem? Jakie sekrety są skrywane przed nią?
W pewnym momencie nawet nie chciałam wiedzieć, jaka jest prawda.
A ta, jak zwykle, okazała się zaskakująca i mogłaby wywrócić do góry nogami życie nie jednej osobie.
Czy tak też się stało? Jak ta cała sytuacja i zabawa w detektywa wpłynęła na życie Joanny?
Czy, oprócz lokatora z poddasza, powinna obawiać się czegoś jeszcze?
Tego musicie dowiedzieć się sami czytając powieść, bo ja, podobnie jak autor, nie jestem skora do zdradzania Ci sekretów i psucia najlepszej zabawy.

Komu polecam Na skraju nocy?

Każdemu, kto lubi duszące klimaty skrywanych od lat mrocznych tajemnic. I oczywiście stare kamienice!
Jeśli nie lubisz potoków krwi, żywcem obdzieranych ze skóry ludzi i krzyków rozpaczy i bólu wylewających się z każdej strony powieści, to Cię uspokoję — tu tego absolutnie nie ma.
Jest coś o wiele lepszego!

– Powinna pani jednak wiedzieć, że to nie jest zwyczajny dom! (…)
– A jaki?
Wiktoria tajemniczo uśmiechnęła się.
– W stosownym czasie się pani dowie.

Jest stopniowo dawkowany niepokój, wciąż rosnące zaciekawienie.
Czasami nasuwające się same rozwiązania, czasami bardzo mylne.
Pytania i odpowiedzi, na które przyjdzie nam poczekać niemal do samego końca.
Oto jedna z tych książek, których konstrukcja sprawia, że po przeczytaniu jednej strony nie sposób się od niej oderwać.
Uczciwie Cię ostrzegam — w trakcie czytania tej książki ani nie ugotujesz obiadu, ani nie obejrzysz jednym okiem ulubionego serialu.
Ona Cię pochłonie tak samo, jaki i stara kamienica przy ul. Krańcowej pochłonęła swoich mieszkańców wraz z ich tajemnicami.

na skraju nocy paweł jaszczuk

 

 

 

Cytaty zamieszczone w powyższym wpisie pochodzą z recenzowanej książki Na skraju nocy autorstwa Pawła Jaszczuka, wydawnictwo: Szara Godzina.

 

 

  • Pingback: Taniec z motylami - recenzja powieści malowanej emocjami - O, w Morelę!()

  • Anna Defińska

    Bardzo lubię thrillery, a najbardziej te psychologiczne, działające na wyobraźnię. Czuję, że tu mogłabym znaleźć wszystko to, co tak mi się podoba. Jeszcze bardziej kusi mnie to, że jest to thriller polskiego autora. Do tej pory nie miałam okazji takiego przeczytać.

    • Gorąco polecam 🙂 Gwarantuję, że się nie zawiedziesz.

  • Okładka wydaje mi się myląca, bo przecież fabuła rozgrywa się w kamienicy, a nie w jakiejś zrujnowanej posesji na wzgórzu, prawda?
    Co muszę Ci przyznać, to fakt, że piszesz doskonałe recenzje! To pierwsza, jaką u Ciebie przeczytałam i jestem zachwycona. I, co się rzadko zdarza, naprawdę zaciekawiłaś mnie tą powieścią. Przeczytam.

    • Hehe, dzięki, choć myślę, że najlepsza recenzja jaka mi wyszła to ta świńska, czyli niejakiej Świni ryjącej w sieci 😉
      Ileż potu, ileż krwi, ileż miodu ja przy niej wylałam to wiedzą tylko moje koty.

      A co do okładki to jest idealnie dobrana. Kamienica zlokalizowana jest na ulicy Krańcowej, gdzieś na końcu miasta. Stoi samotnie, droga do niej niedoprowadzona. Ale! Co ja Ci będę opowiadać? Poczytaj sama. Gorąco polecam 😀

  • Okładka z gatunku takich, które uwielbiam. Czuję się zachęcona! 🙂

    • Gwarantuję, że nie tylko okładka przypadnie Ci do gustu 🙂

  • Przede wszystkim bardzo interesująca recenzja i tytuł „Na skraju nocy” :). Chyba też był film SF – „Na skraju jutra”.

    • Tak, był film, ale nie ma nic wspólnego z tą książką 🙂

  • Guesswhatpl

    Lubię takie książki, w wolnej chwili chyba wybiorę się do księgarni – dzięki za polecenie!

  • Wiesz co mnie najbardziej przeraziło? To, że pokój jest przechodni 😀 No cholera, jak tak można robić pokoje! 😀

    • A się robiło tak mieszkania.
      Powiem więcej – są ludzie, którzy do dziś tak mieszkają! Wiem, łażę, mierzę i myślę – ojapierdolętakądolę….

  • Nie słyszałam o tej książce, ale już wiem, że muszę koniecznie ją przeczytać :).

    Pozdrawiam, a w wolnej chwili zapraszam do siebie zaladkadoksiazek.pl

  • Szymon | pomensku

    Uwielbiam klimat starych kamienic! Uwielbiam, bo trochę się ich boję. Mieszkałem kiedyś w kamienicy i ta ich dziwna energia, specyficzny zapach oraz światło są nie do podrobienia. Muszę przeczytać 🙂

    • Musisz 🙂
      Co do starych kamienic, wiele lat temu myślałam o nich jak o zwykłych budynkach. Aż zaczęłam je inwentaryzować. I stała się magia! Dziś sama mieszkam w jednej z nich 🙂

  • Od czasu zaczytywania się w Mastertonie uwielbiam takie klimaty: dom, krew, masakra, ludobójstwo 😀

  • O jacie no to muszę się zacząć czaić na tę książkę i rzeczywiście mam ochotę. Krew lejąca się strumieniem to nie bardzo ale tajemnice domu oł jesss 😀

  • O kurza twarz! Brzmi mrocznie… Już sama staruszka wywołała u mnie gęsią skórkę… U mnie na wsi mieszka w lesie starsza kobieta. Przygarbiona, w chustce na głowie. Codziennie CHODZI do sklepu kilka kilometrów. Przeraża mnie jej widok :O

  • OK, zaciekawiłaś mnie 🙂 Dodaję do mojej – i tak już bardzo długiej – listy 🙂

  • Trafiłaś idealnie w mój klimat książkowy 😉 Dopiszę sobie ją do mojej listy 😀

Zobacz również

Taniec z motylami – recenzja powieści malowanej emocjami

Muszę Wam wyznać, drodzy czytacze, że to nie thrillery czy krwawe horrory najbardziej mnie…