Zatem szukasz Mary, Drogi Czytaczu.

A ścieżki internetowe przywiodły Cię aż tu. I nie wiesz dlaczego.

 

Pozwól, że Ci pokrótce wszystko wyjaśnię. Delikatnie.

Zatem, Mara Time została utopiona.
Miało być delikatnie? Żartowałam 😉

Zgodnie z tradycją, wraz z nadejściem wiosny, wrzuciłam zmorę jedną do wód zapomnienia.

Zniknęła? Martwa?

Nie do końca 😉

Oto stała się ona początkiem dla czegoś nowego, większego i… z jajem.

Jak widzisz, stare ścieżki w magiczny sposób doprowadziły Cię w zupełnie nowe miejsce.
Miejsce, które nigdy by nie powstało bez bloga Mara Time.
Miejsce, w którym stare spotka się z nowym.
Miejsce, w którym zrobię Ci dobrze. Słowem!

O, w Morelę!

Jak, zapytasz?

Część moich starych tekstów pojawi się tu znów. Oczywiście po nieznacznym liftingu.
Szkoda by było rozstać się choćby z Menelami z Biura, prawda?

Powstaną jednak i nowe – takie bardziej i mniej filozoficzne, o życiu, pracy, recenzenckie marudzenia oraz mniej i bardziej kulturalne 😉 Cała ja! Nuda Ci tu raczej nie grozi 😉

Poczuj się tu zatem, Drogi Czytaczu, jak u siebie. Pobuszuj, posprawdzaj, zajrzyj w każdy interesujący Cię kąt. Ja już szykuję dla Ciebie pączki, nutellę i piwo.
Co mówisz? Wolisz miód? A wiesz, że ja też! Już zerkam czy coś się jeszcze ostało po ostatnim Wieczorze Lenia 😉

Jeśli jednak tęsknisz za architektonicznymi zdjęciami, wciąż możesz zerknąć na mój architektoniczny Instagram – archites_pl
 
A jeśli szukasz czegoś konkretnego najlepiej skontaktuj się ze mną bezpośrednio: owmorele@gmail.com
Przecież nie utopiłabym Mary bez zabezpieczenia. Wciąż mam całe archiwum 🙂