Gdy byłam młodsza, dużo młodsza, uwielbiałam oglądać przygody Indiany Jonesa. Marzyłam wtedy, że również zostanę archeologiem. Będę omijać śmiertelne pułapki w starych podziemiach i poszukiwać skarbów minionych epok. Znajdę starą szkatułę wypełnioną złotem Majów i napiszę o tym książkę.
Niestety, po kilku latach pomyliłam archeo- z archi-. Co wcale nie oznacza, że porzuciłam poszukiwanie skarbów.
Ależ ja je poszukuję, ale… inaczej niż sobie to wyobrażałam mając te magiczne 10 lat.
Tak, hobbystycznie zostałam eksploratorem opuszczonych, zawodowo za to inwentaryzatorem starych kamienic. Co w ostateczności oznacza to samo, ale legalnie. Może i nie znajdę ukrytego niemieckiego złota, ale za to dla mnie większym skarbem niż cały Złoty Pociąg czy Bursztynowa Komnata są zachowane detale w zabytkowych kamienicach i możliwość ich obfotografowania.
Nie wszyscy jednak zadowalają się urbexem i ponad piękne zdjęcia niedostępnych obiektów przekładają złoto, biżuterię i dzieła sztuki.

O czym jest Pułapka?

Pułapka Jolanty Marii Kalety opowiada właśnie historię eksploratorów, fascynatów historii i zaginionych skarbów. Tych, którzy poszukują zapomnianych kosztowności.

Legenda głosi, że w Górach Izerskich, w szczelinie jeleniogórskiej, Niemcy ukryli ciężarówki ze skrzyniami wypełnionymi złotem.
Nikt jednak nigdy nie potrafi podać dokładnej lokalizacji szczeliny. Chodzą jeno słuchy, że ktoś kiedyś coś widział, może i wyniósł? Informacji tych nie można jednak potwierdzić.

Wciąż pamiętała ten dreszczyk emocji, kiedy z wykrywaczem metalu pierwszy raz odnalazła starą monetę, to przyspieszone bicie serca, kiedy zanurzali się w mroku piwnic jakiegoś zrujnowanego pałacu.

Dlatego bracia Czarnowscy, Maks i Patryk, postanawiają wraz ze swoimi skrajnie różnymi żonami, Edytą i Dorotą, zgłębić tajemnicę jej lokalizacji oraz się nieco wzbogacić. Wybierają odpowiedni czas i miejsce, by nikt postronny nie odkrył ich planu – Święta Bożego Narodzenia, które spędzą w starej drewnianej chacie.
I w ten oto sposób wpadają w tytułową pułapkę.
Bez elektryczności, odcięci od świata zewnętrznego, zdani tylko na siebie.
W ekstremalnych warunkach wychodzą na jaw rodzinne tajemnice i skrywane emocje.

Największe jednak niebezpieczeństwo czai się w samym lesie, żyje tam od lat. A wokół zaczynają dziać się niewytłumaczalne zjawiska. Czy mają one jakiś związek z ukrytym skarbem?

Jednocześnie na wyprawę w te same rejony wybiera się dziennikarz, Jacek Sulima z „Tropiciela”. Choć tereny są mu znane z dzieciństwa, nigdy wcześniej nie interesował się samą lokalizacją szczeliny. Do czasu, aż nie dostał od swojego szefa informacji o dziwnych tropach tajemniczego zwierzęcia, grasującego w pobliżu. Z początku pewny, że wszystko zostało sfingowane przez mieszkańców, chcących wyłudzić odszkodowania, trafia na co raz ciekawsze informacje. Aż w jego ręce wpada maszynopis, który może skrywać tajemnicę niemieckiego skarbu.

Jest też coś, co skrzętnie od lat ukrywa sam Kubacki, szef Sulimy. Czy i on poszukiwał szczeliny?

Na horyzoncie pojawia się również konkurencja w eksploracji, Boryczko, wraz z niemieckim przybyszem.

Komu uda się pierwszemu odkryć lokalizację tajemniczej szczeliny jeleniogórskiej?

Czy faktycznie są tam drogocenne skarby ukryte przez Niemców?

Co grasuje w okolicy i zabija zwierzęta w pobliskich wsiach?

Czy koniunkcja planet, która właśnie ma miejsce, ma związek z tajemniczymi zjawiskami?

Czy warto?

Pułapka to powieść nie tylko o poszukiwaniach ukrytego skarbu.
To powieść wielowarstwowa. Może chwilami aż zbyt wielowarstwowa.

W Polsce nie brak zwolenników koncepcji, że to właśnie tam się znajduje siódmy czakram Ziemi. Osoby, powiedzmy kolokwialnie, nieuprawnione do przebywania w tym miejscu, mogą cierpieć na omamy wzrokowe, zawroty głowy i inne dolegliwości, a nawet doznać utraty pamięci czy nagle umrzeć.

Problemy małżeńskie, zdrada, pazerność. Tajemnica, dzikie zwierzę żądne krwi, a nawet mafia. Niewytłumaczalne zjawiska, które akurat mnie w tym momencie wydały się nieco zbędne.
Jeśli nie lubisz się nudzić, za to uwielbiasz krok po kroczku odkrywać sekrety, nawet jeśli nie są dokładnie tym, czego bohaterowie poszukują, zdecydowanie powinniście sięgnąć po tę pozycję.

Gdzie jest haczyk, zapytacie? Haczyk jest na szczęście tylko jeden i zapewne wielu z Was będzie on bardzo na rękę. Jak już raz zaczniecie czytać, to skończycie dopiero na ostatniej stronie.

Komu polecam?

Gdy brałam Pułapkę do ręki miałam nadzieję na eksploracyjne smaczki. Trochę więcej poszukiwań, może i zagadek. Niestety te okazały się tylko dodatkiem i pretekstem do opowiedzenia wbrew pozorom życiowej historii. Ale nie ukrywam, że ze względu na bliskość mi tematyki jestem bardziej wybredna 😉

Pułapka jest idealna dla każdego miłośnika Dolnośląskich tajemnic, których przecież wcale nie brakuje. Zarówno żeńska część czytelników, jak i męska nie będzie zawiedziona.
W końcu mamy tu i Edytę, która wciąż ma nadzieje na poprawę relacji między nią a mężem, i Jacka, poszukującego interesujących tematów do gazety, a ostatecznie odnajdującego… No, właśnie! Aby się tego dowiedzieć musicie sami zagłębić się w tę tajemnicę i ją odkryć.

W zasadzie wszystko na temat tego schowka było wiadome, i to nawet szerokiemu gronu osób mniej lub bardziej związanych z eksploracją. Że znajdują się w nim skrzynie wypełnione złotem, biżuterią i dziełami sztuki, które nadal stoją na pakach ciężarówek, a pod ścianami leżą trupy esesmanów, że do komory prowadzi wąski szyb, że próbowano się dogadać z władzami, aby wydobycie fantów mogło się odbyć legalnie, że służby specjalne badały całą sprawę, że ktoś za wiedzę o tym schowku przypłacił życiem, a innych próbowano zastraszyć. Jednej rzeczy wszak nikt nie wiedział. A mianowicie, gdzie się owa szczelina znajdowała.

 

 

 

Za udostępnienie pozycji kłaniam się nisko Wydawnictwu Psychoskok.

Cytaty zamieszczone w powyższym wpisie pochodzą z recenzowanej książki – Pułapka, autorstwa Jolanty Marii Kalety.

 

 

 

 

 

Zobacz również

Ida Hora – samotny grób w Bytomiu Łagiewnikach

Gdyby tak iść, powiedzmy od okolic dworca bytomskiego, mniej więcej na południe, ulicą Łag…