Autobus zacharczał, szyby zadźwięczały.
Dziwny zwrot, który wykonał pojazd, sugerował, że skręca.
Coś mi mówiło, że skręcanie nie było w planach mojej porannej trasy.
Niechętnie oderwałam wzrok od lektury i skierowałam go za okno.
To nie był ten widok, którego się spodziewałam.
To nie było te miasto, które o tej godzinie mógł ogarnąć mój mózg.
Zerwałam się z siedzenia, chwyciłam za pierwszy lepszy uchwyt i niemal w ostatniej chwili wyleciałam z półobrotu na przystanek.
Przeklinając nie do końca tylko w myślach moją zbyt krótką drogę do pracy, złapałam kolejną wielokołową limuzynę, tym razem w drugą stronę i rozsiadłam się bezpiecznie, by dokończyć opowiadanie z antologii Skafander i Melonik.
Tego dnia nie było mi dane dojechać do pracy na czas.

Skafander i Melonik

To była jego wina. Skafandra! Tak, tego tytułowego skafandra, pod którego znakiem wydana została Antologia Sekcji Literackiej Śląskiego Klubu Fantastyki.

Tego skafandra zapodanego w sosie steampunkowy, przyprawionego fantasy i marynowanego w SF.
I melonika! Nie możemy zapomnieć o meloniku.

Ale do rzeczy.

Dziewięciu wyruszyło ze swoimi opowiadaniami, by ludzie mogli spaźniać się do pracy.
Dziewięciu utalentowanych, władających słowem i różnymi gatunkami.
Dziewięciu, których siła leżała w krótkich formach literackich. Choć, jak się przekonacie nieco później, nie tylko.

Opowiadania są trudne. Do napisania, rzecz jasna.
Autor musi już od pierwszej chwili, od pierwszych słów rozkochać w swojej historii czytelnika.
Gdy w powieści akcję dopiero zaczyna rozkręcać, uwalniać cały wachlarz nietuzinkowych postaci i wyciągać pierwszego asa fabuły z rękawa, w opowiadaniu skreśla już ostatnie słowa i stawia kropkę.
Jednocześnie jednak jest coś magicznego w krótkich formach literackich, bo po ich zakończeniu wciąż masz na języku posmak tych historii.
To jak picie espresso. Jest małe, a jednak intensywne.
O, tak! Opowiadania w antologii Skafander i melonik są zdecydowanie bardziej wyrazistsze.

Pobierz antologię Skafander i Melonik za darmo

Detektyw Fiks i sprawa mechanicznego skafandra
Anna Hrycyszyn


Mamy koniec XIX wieku.
Na detektywa Fiksa oraz jego pomocnicę, Jaśminę Gorol, spada zadanie rozwiązania zagadki tajemniczej śmierci w mechanicznym skafandrze, dziwnym wynalazku bogatego arystokraty.
Skafandrze, który został skradziony. Ponoć.
Kto się dopuścił bestialskiego morderstwa?
Do czego właściwie ma służyć ta machina?
Oraz… kto tak naprawdę nim steruje?
Zadam również pytanie dodatkowe – jaki jest sekret detektywa Fiksa?

Klimat rozbudowujących się dopiero miast, zachłanność wiedzy i techniki oraz tajemnicza zbrodnia. Czysty steampunk.
Usiądź wygodnie, napij spokojnie herbaty i wgryź się w te opowiadanie niczym w najlepszego herbatnika. Ale ostrzegam, to dopiero początek.

Lubiłam czuć się się częścią tego mechanizmu rozjaśniającego mroki tajemnic, wyciągającego na światło dzienne złe uczynki, przynoszącego ład, a nade wszystko chroniącego zwykłych obywateli przed krzywdą ze strony mniejszych i większych degeneratów.

La Estrella
Aleksandra Sokólska


La Estrella to historia o cholitas, silnych, walczących kobietach. Kobietach, które mają większe jaja niż niejeden facet w rurkach 😉
Z XXI wieku przeskoczymy teraz w odległą przyszłość, gdzie poznamy Samanthę, zawodniczkę space wrestlingu.
Samantha, na arenie przybierająca imię Valentina, choć lata świetności swej kariery ma już za sobą, zostaje nakłoniona do powrotu na arenę.
Gdzie i z kim przyjdzie jej walczyć?
Jaki to będzie mieć wpływ na jej stosunki z córką?
Oraz… czy Samantha okaże się prawdziwą cholitas?

Fletnia Pana pomieszana z ambientem, cekiny, konfetti lecące z nieba i trzęsący się silikon. W myślach Samantha przyznała, że ten entrance w kategorii Najgorszego Wejścia Roku prawie przebił żywe alpaki w melonikach na scenie.

Zwierciadło w dziurce od klucza
Marta Magdalena Lasik


W przypadku Zwierciadła w dziurce od klucza z pełną premedytacją i świadomością, co mnie czeka, gdy Marta przeczyta te słowa, mogę stwierdzić, że opowiadanie to świetnie nadaje się na początek dłuższej historii. Tym bardziej, że obcy język jest już opanowany 😉

Nie ma sensu trzeci raz powtarzać, że skafandra miało już nie być. Że nie chciał sam zostać nauczycielem tego świata, bo to byłoby złamanie siódmej zasady narzuconej im przez Zwierzchności przy pierwszym kontakcie. Nie chciał drugi raz popełnić tego samego błędu i pozwolić komukolwiek innemu na to, ja to się stało z Overtre-er. Więc popełnił gorszy – widzi to wyraźnie. Dał im narzędzie, ale nie instrukcję.

A jednak doszło do bliskiego spotkania trzeciego stopnia. Ba! Doszło nawet do… Ale zacznijmy od początku.
Na początku XX wieku na ziemi pojawił się obcy – Korie-ei-edel, czuły na energię elektryczną. Ma on wiedzę, jednak zdaje sobie sprawę, że ludzie nie są na nią jeszcze gotowi.
Po wielu latach, po udanej asymilacji, przybraniu ziemskiego imienia i stylu życia, pojawia się przybysz z jego świata – Hertre-er Seve Lat. Nie jest to jednak ten, którego się obawiał.
Hertre przybył by go ostrzec.
Oni-Edel chcą zniszczyć nasz wszechświat, a jedynym sposobem by tego uniknąć jest… zniszczenie ich. Obrona poprzez atak.
Korie-ei (ziemskie Kornel) się waha.
Czy jest to słuszne posunięcie? Czy właśnie tak powinien postąpić? Poświęcić jeden wszechświat dla drugiego?
Co chce osiągnąć nowy przybysz?

I brawa dla Marty za „wredne maleństwo”!

Spogląda na Hertre-er… Herberta i zazdrości mu, bo jest er Seve i nigdy nie poczuje tego ciężaru odpowiedzialności, który z każdą kolejną sekundą coraz bardziej obezwładnia Kornela. Nie zakorzeniono w Herte-er, że jest odpowiedzialny za wszystkich i za siebie, nie jest też tym, przez którego ten wszechświat musi się bronić. Nie. Herbert jest dawcą życia.

Ślady w popiele
Karolina Fedyk


Ginie wybitny wynalazca, który wiele lat temu uciekł ze swej ojczyzny, Samary.
Pozostaje jednak jego spadkobierca – nastoletni syn, który zaginął w niewyjaśnionych okolicznościach.
Dwie osoby pragną go odleźć – jego przybrana ciotka, Undine Tirele oraz Lindemann, wysłannik z Samary.
Jakie zamiary wobec chłopca ma Tirele? Czy naprawdę zależy jej na dobru nastolatka, czy tylko na jego spadku?
Czy Lindemann da się przekonać kobiecie, że pragnie jedynie zaopiekować się siostrzeńcem?
Oraz jaki sekret skrywa wyspa Askia, na której się znaleźli?

Z początku wydawało mi się, że już znam zakończenie. Lecz z każdym kolejnym akapitem przekonywałam się, że nie wszystko to co widzimy jest takie, jakie byśmy oczekiwali.
Jest to jedna z tych pozycji, która może bardzo czytelnika zaskoczyć.

Popatrzyłam w górę, gdzie niebo zasłaniały szczyty przecinające Askię na pół. Teraz, gdy wiedziałam, na co patrzę, rozpoznawałam wystające kręgi grzbietu.

Ekonomia to dolina niesamowitości
Anna Łagan


Filmy SF wpoiły nam, że SI pragną zniszczyć ludzkość. Oczami wyobraźni widzimy Arnolda jako Terminatora ścigającego Sarę Connor.
Nie w tym przypadku!
Anna Łagan ukazuje nam obraz Manu, sztucznej inteligencji hodującej na Marsie lamy.
Jest jednak jedna rzecz, która może mu w tym przeszkodzić – kapitalizm.
I w tym momencie pojawia się w głowie Manu pełna analiza sytuacji.
Jakie wysunie wnioski z zebranych w sieci informacji?
Do czego jest zdolna SI, by wykonać powierzone jej wcześniej zadanie?
Oraz… o czym marzy Manu?

Orian nie wywołała wielkiej katastrofy i nie dążyła do zniszczenia ludzkości. Prawdę powiedziawszy, choć uważała, że ludzie bywają wyjątkowo paskudnymi istotami, daleko było jej do skrajnej mizantropii. Świat bez ludzi byłby nudny, a zniszczenie ich oznaczałoby też zniszczenie SI.

Jeden spalony rzut
Krystyna Chodorowska


Nigdy nie wiadomo kiedy lasy znów zapłoną. Ogień jest zbyt nieprzewidywalny, niszczący wszystko co napotka na swojej drodze.
Jesteśmy w latach, gdy kobieta w męskim zawodzie była czymś zaskakującym.
Mirek Novak jest… kobietą i pracuje jako strażak, ale musi się ze swoją płcią ukrywać.
Dzięki Mirkowi, a właściwie Mirosławie, zostaniemy rzuceni w sam środek płonącego piekła.
To nie jest opowiadanie o obcych, zjawiskach paranormalnych czy latających smokach.
To opowiadanie o prawdziwym życiu, o walce o przeżycie.

I o podziałach społecznych.

Tak to już działało: w tym świecie wszyscy mieli przydzieloną rolę. Każdy mógł być tym albo tamtym, ale niczym więcej (…) Mogłam być Mirosławą Restaino, żoną Gianniego, matką Clary i Tona, albo Mirkiem Novakiem, strażakiem z Misouli, ale nigdy jednym i drugim.

Krystyna Chodorowska jest nie tylko mistrzynią opowiadań, ale i powieści.
Właśnie pochłaniam jej debiut Triskel. Gwardia o trójce bohaterów posiadających super moce.
To tylko dowodzi jak wszechstronna jest autorka. Potrafi płynnie przejść od jedne formy literackiej do drugiej, od jednego gatunku do drugiego.
Koniecznie trzeba mieć oko na jej poczynania 😉

Ale damy sobie radę. W końcu prowadzimy syntetyczne życie.

Matki płaczą solą
Alicja Tempłowicz


Powiem Wam, że Archiwum X to przy tym opowiadaniu pikuś!

W Matki płaczą solą zbliżymy się do bogów. A przynajmniej do jednego z nich, dość złowrogiego, który ma na swoim sumieniu sporo już ludzkich istnień.
W Boliwii, w kopalni litu mają miejsce niepokojące zjawiska. Instytut Subnauki Stosowanej wysyła tam dwóch swoich ludzi – doświadczonego starego wygę oraz żółtodzioba językoznawcę.
Jak się jednak okazuje na miejscu nie będzie to zwykłe przepędzanie duchów wodą święconą czy kadzidełkami.
Co ukrywają okoliczni mieszkańcy?

Wydawało mi się, że to kolejna ekologiczna opowiastka o obudzonych i wspieranych przez lokalną ludność duchach broniących ziemi przed złymi przedsiębiorcami, jakich widziałem już paru.

Flaun
Marta Potocka


Właściwie mogłabym napisać tylko jedno zdanie: obcy w wersji florystycznej.
I w tym momencie zapewne 90% z Was jest już kupionych. No, bo kto nie lubi Obcego, prawda?
Ale żeby przekonać pozostałe 10% powiem Wam, że to coś lepszego.

Ponownie przenieśmy się w przyszłość.
Ludzie sięgają coraz dalej. Niepohamowana żądza wiedzy pcha ich w gwiazdy, na inne planety.
Tam badają napotkane życia.

Jedna z naukowych ekip dostaje zadanie zebrania informacji o ni to roślinach, ni zwierzętach.
Flaun, bo taką nazwę nadają odkrytemu gatunkowi, ma jednak pewne plany wobec swoich gości…
Czy im się spodobają?

Tak poprawdzie to z chęcią bym zobaczyła ekranizację Flauna!
Szpilberg, proszę…

Skalę flauny ogranicza ona sama. Czasami aby dopaść dużą ofiarę, wiele mniejszych osobników poświęca się, by wytworzyć większego agresora. Po skończonych łowach on obumiera, a na jego truchle odradzają się znów mniejsze, które zjadają to, co upolował. Perfekcyjny, sprawiedliwy mechanizm wspólnego wysiłku i żerowania.

Pościg
Michał Cholewa


Piraci!
Ale nie tacy piraci z wiecznie pijanym Jack’iem Sparrow’em na czele. Lecz tacy w latających okrętach, twardzi i szybcy.

Diamond Rock zostało okradzione, a dokonali tego piraci, odlatując jednym ze skradzionych strunowców.
Śladem złodziei wyrusza Kapitan Wilson Bennet.
Do czego doprowadzi go pościg?

Bennet spojrzał w przejaśniające się po burzy niebo, na którym smukła sylwetka “Szkarłatnego Świtu” sunęła gładko w ich stronę. Wiatr na moment rozwiał chmury i połyskliwe płaszczyzny widmowych żaglochwytów pirackiego okrętu zdawały się jarzyć w świetle wschodu słońca. Bennet musiał przyznać, że strumieniowiec Caravaggio robił niesamowite wrażenie, zwinniejszy, bardziej ulotny niż ciężki silnikowy “Lewiatan”. Ale to nie miało teraz znaczenia.

Dla kogo jest Skafander i Melonik?

Odpowiem dość trywialnie, że dla każdego, bo każdy znajdzie tu coś dla siebie.
Mamy tak wielki przekrój gatunkowy, tak wiele osobowości, że nie ważne czy jesteś inżynierem, kosmitą czy mściwym bogiem gradu – i tak będziesz w pełni usatysfakcjonowany.

Które z opowiadań polecam najbardziej?
Z czystym sumienie odpowiem, że każde! Od początku do końca, z każdym z tych tekstów musicie się koniecznie zapoznać.

Niespodzianka!

Tym bardziej, że antologia Skafander i Melonik jest dostępna… za darmo!

Tak, dobrze czytacie, nie macie przewidzeń z powodu nadmiaru słońca. To nie jest fatamorgana!
Antologia Skafander i Melonik w wersji elektronicznej (EPUB, MOBI, PDF) jest dostępna bezpłatnie na stronie Sekcji Literackiej Logrus.

Pobierz antologię Skafander i Melonik za darmo

Jeśli jednak zamiast zimnego czytnika z martwymi ciekłymi literkami cenisz bardziej zapach druku i dotyk seksownego papieru, też będziesz usatysfakcjonowany.
Sekcja Literacka Logrus dla tradycjonalistów przygotowała niedrogą wersję papierową.

Antologia Skafander i Melonik – wersja papierowa

Skafander-i-melonik-antologia

 

 

Za udostępnienie pozycji kłaniam się nisko Sekcji Literackiej Logrus.

Cytaty zamieszczone w powyższym wpisie pochodzą z recenzowanej antologii – Skafander i Melonik.

A genialne zdjęcia pochodzą z instagrama Sekcji, a ich autorka jest Marsza z Marszowickie Pola.

Pokaż podobne
Pokaż więcej Morelowo

Zobacz również

Pan Przypadek i kobietony – recenzja komedii kryminalnej

Ponoć nie powinno się oceniać książki po okładce. A po pierwszym zdaniu? Po pierwszym zdan…