Stanęłam przed czerwonymi wrotami.
Bogato zdobiona złota kołatka nawoływała do dotknięcia. Niemal czułam jej misterne detale wijące się pod palcami.
Zapukałam.
Drzwi poruszyły się lekko i bezszelestnie.
Drzwi, które przez wiele lat były zamknięte, które zapewniały pozorne bezpieczeństwo.
Teraz stały przede mną otworem.
Przede mną i przed wieloma innymi czytelnikami.
A w progu zobaczyłam stojącą ją, agorafobię.

Nie moją własną, lecz samej autorki, Alex Staudinger.

Drzwi. Człowiek przez nie wchodzi i wychodzi. Zamyka. Otwiera. Zaprasza ludzi bądź odgradza się od nich. Człowiek musi mieć swoje drzwi. Własne. Takie, o których może decydować, czy zostaną półotwarte czy zatrzaśnięte. Drzwi do serca, do domu, do szczęścia, do miłości. Drzwi są elementarną, nieuświadomioną potrzebą każdego człowieka. Za nimi mogą się dziać niewyobrażalne rzeczy.

Czym jest agorafobia?

W tym oto miejscu mogłabym się odwołać do suchej lekarskiej regułki, którą w bardzo bezpieczny sposób zapodaje nam Wikipedia.
Ale się nie odwołam.
Jej bezemocjonalne znaczenie możecie przeczytać sami i sami też zinterpretować.
Zatem czym jest, zapytacie, bo zapewne niewielu z Was będzie miało ochotę teraz się odrywać od tej recenzji i wertować setki mniej lub bardziej lekarskich stron.

To lęk, który przychodzi w najmniej oczekiwanym momencie. Ściska za gardła tak mocno, że aż brakuje tchu. I mówi “zostaniesz tu ze mną, albo ścisnę tak bardzo, że stanie ci serce i umrzesz. Znikniesz w niebycie!”

Autorka, Alex Staudinger, przeprowadza nas przez swoje życie z agorafobią, począwszy od czynników, które mogły ją wywołać, poprzez ataki paniki w sklepie, aż do opisów, jak ją opanowała. Tak, bo nad agorafobią można zapanować.

Ale ta podróż wcale nie jest miła i bezpieczna. To nie będzie relaksacyjny spacer po lesie. A przynajmniej nie od razu.
Nie raz wraz z autorką przechadzać się będziemy po bardzo cienkiej linii, zawieszonej tuż nad przepaścią. Jeden nieopatrzny ruch, jeden nieodczytany na czas sygnał naszego ciała i spadamy.
Ja podczas czytania tej pozycji spadałam wiele razy.

Pobierz darmowy fragment książki

Alex, aby pokazać nam swoje stopniowe ujarzmianie agorafobii, zaprasza nas do bardzo osobistych przeżyć.
Widzimy małą Olę, rozdartą między dwie najdroższe jej osoby – mamę i babcię. Widzimy jej strach podczas choroby matki. W końcu zaczynamy czuć jej lęki w sklepie podczas tak prostej czynności, jak kupowanie mleka dla kota.

Może to tylko moja wyobraźnia płatała mi figle, a może faktycznie widziałam w wielu zdaniach swoje własne życie.

Podziwiam autorkę za tak wielkie odsłonięcie się. Ta książka to osobista podróż po życiu z agorafobią.

Agorafobia odziera człowieka z godności i z życia.

Jak pokonać agorafobię?

Po skończeniu książki leżałam dłuższy czas i nie mogłam zasnąć. Rozmyślałam o agorafobii, jak o potworze, czającym się w dzieciństwie pod łóżkiem.
Próbowałam ją porównać do mojego lęku wysokości, ale zdałam sobie sprawę, że to marne porównanie.
Ci co mnie znają wiedzą, jak silny bywał jakieś 10 lat temu, gdy zaczynałam swoją pracę w pracowni projektowej. Zwłaszcza na bardzo chybotliwym rusztowaniu.
Ale udało mi się go przekupić i zapanować nad nim do tego stopnia, że dziś mogę już chodzić po kamienicach bez stopów. Wciąż gdzieś tam we mnie jest, przyznaję. Ale już nie ma nade mną takiej władzy jak kiedyś.

Podobnie Alex zrobiła ze swoją agorafobią.

Po wielu próbach i odwiedzonych lekarzach, w końcu udało jej się nazwać i zaakceptować agorafobię.
A gdy wróg otrzymał już swoje imię, pozostało tylko nad nim zapanować.
Tak właśnie, nie walczyć, a zapanować!

Autorka dość dokładnie opisuje techniki i terapie, które sama stosowała. Tradycyjne i te nieco mniej. Mamy zatem w ręku gotowy klucz do drzwi, które na co dzień zamyka przed nami lęk. Mamy też podręcznik, jak pomóc osobom chorym.

Dla kogo?

Żyjemy w coraz szybszym i głośniejszym świecie. Coraz więcej się od nas wymaga, zrzuca na psychiczne barki niewyobrażalne ciężary.
Ogarnia nas lęk już niemal z każdej strony.

To może spotkać każdego!
Być może właśnie ta cicha koleżanka z naszej pracy ukrywa swoją chorobę? Może się wstydzi? Przecież wszyscy wiemy, w jaki sposób w Polsce patrzy się na chorych na zaburzenia nerwicowe.
Niewiele potrzeba, wystarczy proste pytanie jak pomóc, podać rękę.

To książka nie tylko dla chorych na agorafobię, ale i dla każdego z nas.
Uczy, jak spojrzeć na stany lękowe drugiego człowieka. Nieraz i wytyka nam palcem nasze niesłuszne osądy wobec zachowań innych.
Jest szczera i bardzo osobista.

Tak, chwilami boli. Ale ten ból przywraca czytelnikowi świadomość życia wśród różnych ludzi, mających różne problemy i potrzeby.

Agorafobia naprawdę nie musi być chorobą przeżywaną w totalnym osamotnieniu i niezrozumieniu. Można ten stan zmienić, uświadamiając społeczeństwu, na czym polega.
Zamów książkę w przedsprzedaży

 

 

 

Za udostępnienie pozycji kłaniam się nisko autorce, Alex Staudinger.

Cytaty zamieszczone w powyższym wpisie pochodzą z recenzowanej książki.

Premiera tytułu już 1 grudnia 2018 roku!

 

 

 

Pokaż podobne
Pokaż więcej Morelowo

Zobacz również

Alex Staudinger – wywiad – czyli agorafobia to zołza

Ci, co znają mnie nieco dłużej, wiedzą jak wielki lęk wysokości miałam jeszcze 10 lat temu…